czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 2

No to przed wami rozdział drugi tego...czegoś. Proszę, nie...błagam o komentarze. :D
Nie przedłużając (powtarzam się ;P) Zapraszam!!!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



 Naruto stał tak jeszcze przez jakąś chwilę. Z osłupienia wyrwał go Kiba, wrzeszczący mu coś prosto do ucha. Jednak blondyn nie mógł zrozumieć jego słów. W ogóle do  niego nie docierały. Cały czas słyszał tylko słowa, odbijające się gdzieś w jego głowie: "Co się stało, przestraszony kotku?..... przestraszony kotku.....przestraszony kotku..."
-Hej Neji, co mu się stało? -jakby przez szybę usłyszał słowa kolegi, które po chwili do niego dotarły.
-Mi? -nie wiesz, pannie młodej! Czy ty na prawdę nie rozumiesz co się do ciebie mówi?!- Nic mi nie jest...Idziemy?
 Nie czekał na odpowiedź, tylko chwiejnym krokiem ruszył przed siebie.
-Co on brał? -zapytał przerażonym głosem Kiba.
-Nie wiem, ale coś tu jest mocno nie tak...- odpowiedział mu Neji, po czym obydwoje poszli za Naruto.
"Kim on do cholery jest?! I jeszcze żeby mówić człowiekowi takie rzeczy! Phi! Za kogo on się uważa?!" Naruto aż zaciskał pięści ze złości.
-Znacie go? -pytanie bardzo szczegółowe...nie no, po prostu od razu wiadomo o kogo chodzi!
-Kogo? - a nie mówiłam?! -Tego gościa, który coś do ciebie gadał?- wow! nie wiedziałam, że jesteś taki spostrzegawczy, Kiba.
-No.
-Nie.  Pierwszy raz go na oczy widziałem, a ty Neji?
-Ja też go nie znam. Ale mogę czegoś o nim poszukać. -zaproponował Neji.
-Jak?! Przecież nawet nie wiemy jak on się nazywa?!
-Kto jak się nazywa? -zza rogu dobiegł ich nieznajomy głos. Nieznajomy?Nie, Naruto już znał ten głos. Obojętny, zimny i oschły głos.
-Yyy...-nie no błagam, skończcie te inteligentne odpowiedzi!
-O mnie rozmawiacie? -chłopak wyszedł z ukrycia.
-Nie, nie...my tylko...-Kiba zaczął się jąkać.
-Nic nie szkodzi. Sasuke Uchiha. -nieznajomy wyciągnął rękę w stronę Kiby. Ten nieśmiało nią potrząsnął.
-Kiba Inuzuka. Miło mi. -powiedział i nieco sztucznie się uśmiechnął. -To moi przyjaciele: Neji Hyuuga i Naruto Uzumaki.
-Miło mi. -tym razem to Sasuke użył tego wyrażenia. - Twój przyjaciel chyba mnie nie lubi. -powiedział patrząc na Naruto.
-Naruto? Nie...on jest tylko trochę...yyy...nieśmiały?-Kiba próbował jakoś to wytłumaczyć.
-Nie...To prawda. Nie lubię go.
-A to czemu? Jestem aż taki straszny?- szepnął mu do ucha.
-Po prostu cię nie znam. A nie robisz najlepszego wrażenia.- prychnął Naruto.
-O...naprawdę? -owiał jego ucho chłodnym oddechem
-Odsuń się ode mnie, bo oberwiesz! -Naruto odepchnął go z taką siłą, że Sasuke uderzył w mur i upadł na ziemię.
-Coś ty najlepszego zrobił, idioto?!- wydarł się na niego Neji.
Podbiegł do leżącego teraz na ziemi Sasuke.
-Hej! Nic ci nie jest?! Sasuke!
-Hehe. Jesteś silny, Młotku. -ta uwaga była skierowana do Naruto.
-Ale nas nastraszyłeś!- Neji trzepnął go w ramię. -Chodź, pomogę ci wstać.
-Nie. Ja to zrobię .-zaproponował Naruto, co zszokowało całą resztę. -Oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko, Draniu.
 Nie czekał na odpowiedż, tylko podszedł do niego i pomógł mu wstać.
-Dzięki, Młotku. Ale chyba powinieneś mnie przeprosić, nie sądzisz?
-Ja? -udał zdziwionego. -Za co?
-Nie wygłupiaj się! Dobrze wiesz za co! No chyba, że wolisz, bym rzucił tobą o ścianę i będziemy kwita? -spytał .
-Niestety nie skorzystam , ale dzięki za propozycję. -Uzumaki uśmiechnął się od ucha do ucha tak, jak tylko on umiał. No i jego matka ale nie wdawajmy się w szczegóły.
Naruto z Sasuke pod pachą zaczęli iść, a za nimi powoli szli oszołomieni Kiba i Neji.
- Teraz to już jestem pewny, że on coś brał.-szepnął Inuzuka.
-No...Coś jest nie tak. On się nigdy tak nie zachowuje. - dopowiedział Neji.
-Co wy tam tak szepczecie?-Naruto odwrócił się w ich stronę.
-Niiic...-jak na zawołanie, oboje powiedzieli to słodkim głosikiem.
-Aha...
-Chyba nam nie uwierzył.
-Jesteś bardzo bystry Inuzuka. -zakpił Neji.
-Nie zwracaj się do mnie używając nazwiska, Hyuuga!
-Dobrze, pacanie. -powiedział całkiem spokojnie.
-To już wolę nazwisko!
-To się zdecyduj, idioto!
-Nie odzywaj się tak do mnie!
-Zamknijcie się! Ludzie się patrzą, a wy kłócicie się jak stare, dobre małżeństwo. -Sasuke chyba nie zdawał sobie sprawy z tego co powiedział.
-CO?!!!
-Odszczekaj to! -Kiba rzucił się na niego, gotowy do walki.
-Jak stare, dobre małżeństwo! -powtórzył głośniej Sasuke.
-Zaraz tego pożałujesz!
-O, naprawdę? Co mi zrobisz?
"Idioto, co ty robisz?!"Naruto nie odważył się tego powiedzieć. Nie chciał się mieszać.
-Przestańcie obydwaj, bo jeszcze ktoś zareaguje. A jak się rodzice dowiedzą, to będziecie mieli przechlapane! -Neji okazał się być najrozsądniejszy.
-To niech on to odszczeka!-Kiba nie dawał za wygraną.
-Nie! -Sasuke również.
-Przestańcie idioci, bo to ja coś wam zrobię!- tym razem Naruto postanowił wypowiedzieć swoje myśli na głos.
-Co wy tu robicie? -dobiegł ich głos nauczyciela fizyki.
"Dzięki Bogu!" Naruto odetchnął z ulgą.
-My już idziemy, panie Asuma. Hehehe...-Naruto nerwowo podrapał się po karku.
-Mam taką nadzieję. Inaczej  musiałbym osobiście dopilnować, byście bezpiecznie wrócili do domów. A tak w ogóle to o co wam poszło?
-O nic. -odparł Sasuke, po czym odwrócił się i odszedł, rzucając krótkie: "Do widzenia."
-A jemu co się stało?- Naruto zastanowił się na głos.
 Kiba i Neji tylko wzruszyli ramionami i poszli w ślady kolegi, oddalajac się od zdziwionego Naruto i jeszcze bardziej zszokowanego Asumy.
-Naruto, masz ochotę na herbatę?- nauczyciel postanowił przerwać ciszę, jaka między nimi zapanowała.
-Innym razem bardzo chętnie ale...teraz muszę trochę pomyśleć...Ale dziękuję za propozycję... Do widzenia!- Naruto pomachał jeszcze do nauczyciela, po czym odwrócił się i poszedł w stronę domu.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Wiem, że ten rozdział jest krótki i w ogóle ale dopiero się rozkręcam i mam nadzieję, że dalszy ciąg Wam się spodoba ^^...no i że nie będę musiała walczyć dłużej z CBW (całkowity brak weny)... to straszna choroba. Tak  wiem...po co zaczynać opowiadanie, jeśli nie ma się pomysłu jak je rozkręcić? No coż...może później będzie lepiej :D


I jak zwykle mały cytacik:

"Życie za­biera ludziom zbyt wiele czasu."






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz