czwartek, 30 maja 2013

Ughr!

Jestem wkurzona...i zdołowana....
Nie pisałam już od... nawet nie pamiętam kiedy! No i co?! Miałam pisać! Ale po pierwsze byłam zbyt  zajęta czytaniem opek na innych blogach, a po drugie to jestem chora i nie za bardzo zdolna do myślenia... A i chcę polecić takiego genialnego bloga! Wiem, że to głupie polecać cudzego bloga...ale ten jest taki genialny, że padniecie! I koniecznie przeczytajcie wszystkie, wszystkie i jeszcze raz wszystkie opowiadania i one-shoty! A oto on: www.jak-dzien-i-noc.blogspot.com
Cudo! Ale jestem troche smutna, bo czekam i czekam na epilog opowiadania "Dwie strony świata" ,a on się nie pojawia! No ludzie! Ja tu już nerwicy dostaję! Cały czas wchodzę z nadzieją, że wreszcie zobaczę nowy wpis, a tu nic! Hhhhyy....dobra już przestaję...Nie będę przecież wyrzywać się na Was za to, że jestem małym zboczuchem i czekam na kolejny rozdział opowiadania yaoi...heh...
No to...na dzisiaj to tyle...Kolejna notka być może jutro...



Papapapapapapapapapap ;*************
Pozdrawiam Wszystkich!!!

I mały cytacik:

"Błąd sta­je się błędem, gdy rodzi się ja­ko prawda." 

środa, 22 maja 2013

...

Cóż...dawno mnie tu nie było...Heh...Nie gniewacie się, nie? Sami rozumiecie...dużo nauki, sprawdziany w szkole i w ogóle. No ale w każdym razie już jestem i ostro biorę się za pisanie opka i ogólnie prowadzenie bloga ;P. Hmmm...chciałabym o coś spytać...i spytam. Jak myślicie, ile mam lat? Heheh, ciekawe czy ktoś zgadnie. Albo raczej czy będzie próbował -,- ...Tak czy siak oto przed wami kolejna notka tego beznadziejnego bloga, która właśnie się kończy ;P.

Papapapapapapapapa ;******
Pozdrawiam Wszystkich!!!

I jak zawsze mały cytacik:

"Pewna jest tylko nicość tego świata."

poniedziałek, 13 maja 2013

Niach, niach...

Witajcie drodzy zebrani! Heheh....Jeśli ktoś to czyta...No ale w każdym razie pewnie się dziwicie, czemu piszę tak wcześnie. Więc akurat dzisiaj mam na dziewiątą do szkoły, więc postanowiłam coś napisać. A co! No i jest mi bardzo, bardzo smutno, że nikt nie pisze komentarzy....Jeśli nikt tego nie czyta, to może po prostu zawieszę bloga? Bo głupio jest pisać do nikogo. ;(
No dobra! Koniec tego tematu. Otóż chciałabym się z Wami podzielić bardzo smutną wiadomością... mam dzisiaj biologię :(....no i pracę klasową z ruskiego, ale do tego to się uczyłam. Z biologią jest nieco inna historia- pani z niewiadomych powodów bardzo lubi mój numerek w dzienniku. (10) No i mam świadomość tego, że najprawdopodobniej dzisiaj też mnie zapyta. Ale kto by się tym przejmował? Nie ja. Wystarczy mi, że mam już trzy oceny z odpowiedzi i to całkiem dobre: 4, 5, 5+.
A z prac klasowych i sprawdzianów mam same piątki, więc jest git ;> No to na dzisiaj to koniec.

I oczywiście mały cytacik:

"Człowiek nie jest sa­mot­ny! Ktoś go prze­cież pilnuje. "



Papapapapapa :****! Pozdrawiam Wszystkich!!!





niedziela, 12 maja 2013

Dziękuję....

Nie no bardzo Wam dziękuję :'). Wchodzę rano na bloggera a tu.... 101 wyświetleń!!! Po prostu słów mi brak...Dumna jestem! A i jeszcze raz uroczyście oświadczam, że rozdział czwarty się pisze. Ale chwilowo walczę z myślami, bo nie bardzo wiem co teraz w nim umieścić....Ale coś wymyślę! No i oczywiście ( jak zawsze ;P ) proszę o komentarze. Błagam Was...chcę tylko wiedzieć czy ktoś tu wchodzi, żeby coś poczytać, czy po prostu przypadkiem. Chociaż w sumie...nie sądzę, żeby ktoś to czytał tak, żeby czytać....No rozumiecie, nie? .....Dobra, nieważne...


A na koniec mały cytacik:

"Ra­ny się zab­liźniają, ale bliz­ny rosną wraz z nami."

Papapapapapa ;***
 
P.S.Postaram się szybko napisac ten rozdzialik ;).

sobota, 11 maja 2013

Heheh...

^-^ A więc tym razem normalna notka. No powiedzmy xD. Hmmm...szczerze mówiąc to nie wiem co napisać....no to zacznijmy od... pogody? Tak, może być pogoda. Deszczowo, niezbyt ciepło, trochę wietrznie....no i w ogóle raczej nieprzyjemnie. Ale, że jestem osobą, która lubi zimno to bardzo podoba mi się taki stan rzeczy :D. No...zaczyna się robić parno. A to oznacza tylko jedną rzecz -BURZĘ!!! Pewnie uznacie, że jestem stuknięta (bo jestem :P ) ale po prostu kooocham burze, pioruny, silny wiatr, deszcz no i takie tam.

I...przy okazji ;P oto statystyki z ostatniego miesiąca, za które bardzo dziękuję ale i tak ( zabijecie mnie za to xD) bardzo, baaardzo proszę o komentarze.

Polska                         21
Rosja                           18
Niemcy                        15
Stany Zjednoczone      12


No i na koniec mały cytacik:

"Ziemia to krop­ka pod zna­kiem zapytania."


Pozdrowienia dla wszystkich :* !!!!

piątek, 10 maja 2013

Rozdział 3

No to tak...pffff...no nie wiem co powiedzieć....ten rozdział dłuuugo się pisał, bo po pierwsze byłam chora i jestem w dalszym ciągu... -,- ........Więc przepraszam za oczekiwanie. No i mam nadzieję, że ktoś to w ogóle czyta....I proszę o pomysły na dalszy ciąg w komentarzach ^^.
 ........Tak więc....ZAPRASZAM!!!






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~







  Robiło się już późno. Zbliżała się dwudziesta, a nocne życie w mieście właśnie się zaczynało.
A trzeba przyznać, że tutaj to wcale nie oznaczało romantycznyh spacerków, ale raczej szaleństwo, morderstwa, dużo, dużo alkoholu i no...sami rozumiecie.
Naruto siedział w domu i oglądał jakiś film na laptopie. Nagle zadzwonił telefon. Chłopak niechętnie ściągnął słuchawki  z uszu i podszedł do szafki nocnej, na której leżało urządzenie.
-Halo?
-Naruto, brachu! -w słuchawce zabrzmiał wesoły głos Kiby.
-Czego?
-O, coś ty taki naburmuszony? Ja tu do ciebie dzwonię, żeby zaprosić cię na imprezę, a ty dla mnie taki niemiły.
-Jaką imprezę? -Naruto zainteresowały słowa kolegi.
-Nie powiem ci! Obraziłem się!
-No weź! Przepraszam za ten ton. Po prostu jestem trochę ...zmęczony? -odpowiedź zabrzmiała bardziej jak pytanie. -No, nie obrażaj się...Ploooosieeee....
-Ehhhh...No dobra. Razem z Nejim i Shikamaru wybieramy się na imprezę do tego nowego klubu "Konoha". Idziesz z nami?
-Jeszcze się pytasz? No jasne! Ale...-głos Naruto posmutniał.
-Ale?
-Muszę się zapytać mamy...I z tym będzie problem...


-Absolutnie nie!
-Ale maaamo....
-Powiedziałam nie! -kobieta nie dawała za wygraną.
-To tylko spotkanie z kolegami. Będzie Kiba, Neji, no i Shikamaru. Obiecuję, że wrócimy przed północą. Proooszę...
-Nie wrócicie, bo nigdzie nie idziesz!
-Tata by mi pozwolił. -Naruto chwycił się ostatniej deski ratunku.
-Naruto Uzumaki!
-No co?! Tata na pewno by mi pozwolił! On, on by mi nawet pozwolił wrócić później!  Gdyby żył...to, to...!
-To?!
-On był lepszy od ciebie! -uuu...cios poniżej pasa...niedobry Naruto.
-Nie mów tak! Jestem twoją matką i po prostu o ciebie dbam i staram się..
-Starasz się?! Na nic mi nie pozwalasz! Nie jestem już dzieckiem! Umiem o siebie zadbać!
-Wiem to, ale...
-Ale co?!
-Daj mi skończyć! Wiem, że nie jesteś już dzieckiem i potrafisz o siebie zadbać, ale do osiemnastego roku życia jesteś pod moją opieką i nie pozwolę ci iść na jakąś imprezę!
-ALE!!!
-Żadnego ale!
-Nienawidzę cię!
Naruto wybiegł z domu cały roztrzęsiony.
"Nie jestem dzieckiem! Dlaczego ona na nic mi nie pozwala?! Ugrrhh!" Naruto ze spuszczoną głową szybko szedł przed siebie, nawet nie patrząc dookoła. Co chwilę wpadał na jakiegoś człowieka, co spowodowało niemiłe uwagi na jego temat.
 
-Kurwa! Uważaj jak leziesz, dzieciaku! - Naruto zderzył się z jakimś mężczyzną, wywracając go.
-To ty uważaj jak leziesz!!! -Naruto nawet nie pomógł mu wstać. Wyciągnał telefon z kieszeni i wybrał numer...
-Kiba!?
-Naruto? Co się stało? -zaniepokoił go rowścieczony głos kolegi.
-Gdzie jest ten klub?! Zaraz będę!


W środku panowała raczej niemiła atmosfera. Czerwone ściany, półmrok i nieco wstawieni klienci. Wszystko to nie wyglądało zachęcająco. Pachniało piwem i papierosami, ale nikomu to nie przeszkadzało.  Większość osób przychodziło tu by po prostu się napić i o czymś zapomnieć.
-Naruto! -zza jego pleców dobiegł znajomy głos.
-Cześć Kiba. -mało entuzjastyczny głos nieco ochłodził chłopaka.
-Coś ty znowu taki  wkurzony?
-Nie twój interes! -Naruto opadł na kanapę obok Nejiego. Gdy ten posłał mu pytające spojrzenie, Naruto od razu spiorunował go wzrokiem jasno dając do zrozumienia, że nie chce o tym rozmawiać.
-No to może ja pójdę po coś na rozluźnienie? Co wy na to? -rzucił Kiba.
Spotkał się z bardzo entuzjastyczną odpowiedzią- zudzonym spojrzeniem Shikamaru, kiwnięciem głową i....Naruto nawet na niego nie spojrzał.
-Spokojnie. Nie wszyscy na raz...
"Też mi coś! Pfff! Przecież nie muszę im stawiać piwa! Mogliby docenić gest!"
Inuzuka podszedł do baru.
-Cztery piwa!- kelner odwrócił się w jego stronę. Kiba wytrzeszczył oczy na jego widok.
-Sasuke?
"A ten co tu robi?" Inuzuka nie ukrywał zdziwienia.
-Już się robi. -zamiast się tłumaczyć, Sasuke napełnił cztery kufle i podał je Kibie. -Miłej zabawy.
Chłopak w dalszym szoku zapłacił i podszedł do ich stolika.

-Co się stało? Wyglądasz,  jakbyś zobaczył ducha. -Neji pierwszy zauważył, że coś się stało.
-S...Sa...Sasuke....
-Co Sasuke? -Naruto nie był w tej chwili zbyt cierpliwy.
-On...on jest tu..... znaczy tam...-Kiba wskazał na bar.
-No i co? -Naruto nie rozumiał o co chodzi.
-Ty chyba nie rozumiesz. - no wow! -Nie pamiętasz co o nim przeczytaliśmy w internecie?
"Sasuke Uchiha -syn znanego przedsiębiorcy, Fugaku Uchiha; brat słynnego pisarza powieści kryminalnych, Itachiego Uchiha; wzorowy uczeń. W wieku siedmiu lat zakwalifikował się do światowego konkursu matematycznego; uzdolniony w wielu dziedzinach..." No i tak dalej.
-Nadal nie bardzo wiem o co ci chodzi.
-No ja to o co?! Co niby ten "wzorowy uczeń" robi w takim miejscu?!
-No nie wiem, a co my tu robimy?!
-W sumie....-przyznał Kiba zrezygnowanym głosem. -Wasze piwa...-postawił na stole cztery kufle.
  Nastała nieprzyjemna cisza, której żaden z nich nie śmiał przerywać.
-To co tam u Was chłopy? Jak wrażenia po pierwszym dniu w szkole? Jakieś laseczki na oku? -zaczął Neji sugestywnie unosząc brew.
 ....
-Z wami się nie da na takie tematy porozmawiać. -skrzyżował ręce na klatce piersiowej i odwrócił głowę  w geście obrazy.
-Dziwne...-Naruto wyrwał ni z tego, ni z owego.
-Co dziwne?
-Hn?
-Powiedziałeś "dziwne..."
-Wcale nie.
-Wcale tak. Wszyscy słyszeliśmy. Więc....nad czym się tak Pan Piękny zastanawia? -Kiba zachylił się nad nim oczekując odpowiedzi.
-Mówił ci ktoś kiedyś, żebyś nie wtykał nosa w cudze sprawy?!
-Uuuu! Nasz Naruś się chyba zabujał. A więc...jak wygląda, jaka jest?? Wysoka? Ma siostrę bliźniaczkę?
"Gdybyście tylko wiedzieli..." Naruto westchnął w myślach.
-Nie ważne...
-Foch! Nasz Naruś nie chce nam powiedzieć. Obraziłem się. -Kiba odwrócił głowę.
-Nie fochaj się, Kiba. Zaraz, zaraz...Naruś?! Mówiłem ci, żebyś tak do mnie nie mówił! Kibuś!
-Cios poniżej pasa...-szepnął Shikamaru do Nejiego.
-Nooo.....Ciekawe kto pierwszy oberwie....-dodał, patrząc na wstającego z kanapy Naruto.
-A w ogóle to czemu on jest dzisiaj taki nerwowy?-chłopcy szeptali dalej.
-Nie mam pojęcia. Zrobił się taki po zobaczeniu Sasuke.
-Sasuke mówisz...Cóż może nasz mały Naruś faktycznie się zabujał.
-W kim? - Neji w dalszym ciągu nie rozumiał.
-No jak to w kim?! W Sasuke! -ostatnie słowo Shikamaru powiedział troszeczkę za głośno. Można powiedzieć, że teraz dosłownie wszyscy zebrani w klubie patrzyli na tych oto wyżej wymienionych... Oczywiście włączając samego Sasuke.
-Ej ty, barman! Trzy piwa! -zawołał jakiś mężczyzna z rogu sali.
-J-już się robi. -nieco zdziwiony całą sytuacją Sasuke zaczął nalewać piwo.
"Czemu o mnie rozmawiają?"
-Nie no...Masz wyczucie, Shikamaru. Muszę to przyznać. -znowu zaczęli szeptać.
-Heheh..Myślisz, że wszyscy słyszęli?
-Sądząc po ich reakcji, skądże. Na pewno odwrócili się w naszą stronę a powodu twoich brązowych oczu! A jak myślisz?! -Neji został odrobinę wyprowadzony z równowagi.
-Heheh...-Shikamaru nerwowo podrapał się po karku.
-Dobra, nieważne...Stało się. Tylko teraz lepiej nie zwracajmy za siebie uwagi.
Neji spojrzał na zgromadzonych w knajpce. Oczy wszystkich zebranych nadal były zwrócone w ich stronę.
-Cz...Czemu oni się tak patrzą? -Neji zaczynał się niepokoić.
-Spokojnie...To nie na nas, tylko na Naruto i Kibę.
-Aha....Zaraz, zaraz! Czemu patrzą się na Naruto i Kibę.
Obaj spojrzeli na tańczących walca na stole chłopaków. Cóż...można powiedzieć, że leciuuutko przesadzili z alkoholem.
-Ej wy, panienki! Złazić ze stołu! -Sasuke zaczynał się denerwować.
-Lalalalalala, taaańczymy walca, haha. -Kiba chyba jednak wypił więcej.
Neji i Shikamaru klepnęli się w czoło, widząc tą scenę.
-To nawet śmieszne...-Shikamaru ledwo powstrzymywał się od śmiechu.
-T..tsaaa...-Neji podobnie.
Po chwili obaj nie wytrzymali, prawie kładąc się na podłodze.
-Świetnie...Jeszcze oni... -westchnął zrezygnowany Sasuke.  
-No dalej wstawać. Musicie mi pomóc coś z nimi zrobić. Zajmijcie się Kibą, a ja wezmę Naruto.
 
...
 
-Nie! -Kiba miotał się na wszystkie strony. -Nie gwałćcie mnie!
-Jak będzie trzeźwy, to go zabiję. -Neji właśnie próbował oderwać go od  kanapy.
-Pomogę. -Shikamaru też już zaczynała denerwować ta sytuacja.
-Że też zdąrzyli sobie zamówić jeszcze po dwa piwa kiedy rozmawialiśmy.
-Nooo...
-Tak! -wreszcie udało im się oderwować Kibę od kanapy i już mogli spokojnie wyjść z knajpy. Spokojnie? Nie powiedziałabym...Chłopak po drodze chwytał się wszystkiego co mu wpadło pod rękę. Przewrócił jeszcze kilka doniczek, stolik i ...jakiegoś faceta, któremu niezbyt podobało się ciąganie go za spodnie.
 
....

-Naruto! Nie kręć się! -Sasuke wpakowywał go właśnie do swojego samochodu. -Masz szczęście, że dzisiaj kończę wcześniej pracę.
Po kilku, może kilkunastu minutach męczarni...udało się.
-Gdzie mnie zabierasz? -chyba już trochę wytrzeźwiał.
-Do domu? Na przykład? A gdzie mógłbym cię zabrać?
-Do zoo!
-Do zoo? Lubisz zwierzęta?
-Baaardzo!
-Niestety nie jedziemy do zoo.
-Ale Saaasuke! Ja chcę do zoo!
-Przestań się zachowywać jak dziecko!
Naruto nie odpowiedział, spał już smacznie na siedzeniu kierowcy.
"Świetnie! Teraz będę musiał go przenosić!"
 
 Po dłuższej chwili dojechali do domu Naruto. Na szczęście Sasuke udało się wypytać Shikamaru, gdzie chłopak mieszka..w innym wypadku mogłoby być nieciekawie. 
-Obudź się! Naruto! -Sasuke szturchał go w ramię. -Naruto!
Po bezowocnych próbach obudzenia go, postanowił po prostu zanieść Naruto do domu.
Kiedy schylał się żeby chwycić go pod pachą, Naruto przyciągnął go do siebie i....pocałował.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~







Mam nadzieję, że ten rozdzialik się podobał ^^. Czekam na jakieś komentarze. Proszę, proszę i jeszcze raz PROOOOOSZĘ o jakieś komentarze.
Następny rozdział pewnie za tydzień, ale niczego nie obiecuję. I z góry przepraszam za błędy. Opo nie było sprawdzane. Jeśli ktoś coś znajdzie to proszę o info ;)  

No i jak zwykle mały cytacik:
  
 "Człowiek jest z żela­za. Dla­tego nie od­czu­wa cza­sem kaj­dan ja­ko ob­ce­go ciała. "






czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 2

No to przed wami rozdział drugi tego...czegoś. Proszę, nie...błagam o komentarze. :D
Nie przedłużając (powtarzam się ;P) Zapraszam!!!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



 Naruto stał tak jeszcze przez jakąś chwilę. Z osłupienia wyrwał go Kiba, wrzeszczący mu coś prosto do ucha. Jednak blondyn nie mógł zrozumieć jego słów. W ogóle do  niego nie docierały. Cały czas słyszał tylko słowa, odbijające się gdzieś w jego głowie: "Co się stało, przestraszony kotku?..... przestraszony kotku.....przestraszony kotku..."
-Hej Neji, co mu się stało? -jakby przez szybę usłyszał słowa kolegi, które po chwili do niego dotarły.
-Mi? -nie wiesz, pannie młodej! Czy ty na prawdę nie rozumiesz co się do ciebie mówi?!- Nic mi nie jest...Idziemy?
 Nie czekał na odpowiedź, tylko chwiejnym krokiem ruszył przed siebie.
-Co on brał? -zapytał przerażonym głosem Kiba.
-Nie wiem, ale coś tu jest mocno nie tak...- odpowiedział mu Neji, po czym obydwoje poszli za Naruto.
"Kim on do cholery jest?! I jeszcze żeby mówić człowiekowi takie rzeczy! Phi! Za kogo on się uważa?!" Naruto aż zaciskał pięści ze złości.
-Znacie go? -pytanie bardzo szczegółowe...nie no, po prostu od razu wiadomo o kogo chodzi!
-Kogo? - a nie mówiłam?! -Tego gościa, który coś do ciebie gadał?- wow! nie wiedziałam, że jesteś taki spostrzegawczy, Kiba.
-No.
-Nie.  Pierwszy raz go na oczy widziałem, a ty Neji?
-Ja też go nie znam. Ale mogę czegoś o nim poszukać. -zaproponował Neji.
-Jak?! Przecież nawet nie wiemy jak on się nazywa?!
-Kto jak się nazywa? -zza rogu dobiegł ich nieznajomy głos. Nieznajomy?Nie, Naruto już znał ten głos. Obojętny, zimny i oschły głos.
-Yyy...-nie no błagam, skończcie te inteligentne odpowiedzi!
-O mnie rozmawiacie? -chłopak wyszedł z ukrycia.
-Nie, nie...my tylko...-Kiba zaczął się jąkać.
-Nic nie szkodzi. Sasuke Uchiha. -nieznajomy wyciągnął rękę w stronę Kiby. Ten nieśmiało nią potrząsnął.
-Kiba Inuzuka. Miło mi. -powiedział i nieco sztucznie się uśmiechnął. -To moi przyjaciele: Neji Hyuuga i Naruto Uzumaki.
-Miło mi. -tym razem to Sasuke użył tego wyrażenia. - Twój przyjaciel chyba mnie nie lubi. -powiedział patrząc na Naruto.
-Naruto? Nie...on jest tylko trochę...yyy...nieśmiały?-Kiba próbował jakoś to wytłumaczyć.
-Nie...To prawda. Nie lubię go.
-A to czemu? Jestem aż taki straszny?- szepnął mu do ucha.
-Po prostu cię nie znam. A nie robisz najlepszego wrażenia.- prychnął Naruto.
-O...naprawdę? -owiał jego ucho chłodnym oddechem
-Odsuń się ode mnie, bo oberwiesz! -Naruto odepchnął go z taką siłą, że Sasuke uderzył w mur i upadł na ziemię.
-Coś ty najlepszego zrobił, idioto?!- wydarł się na niego Neji.
Podbiegł do leżącego teraz na ziemi Sasuke.
-Hej! Nic ci nie jest?! Sasuke!
-Hehe. Jesteś silny, Młotku. -ta uwaga była skierowana do Naruto.
-Ale nas nastraszyłeś!- Neji trzepnął go w ramię. -Chodź, pomogę ci wstać.
-Nie. Ja to zrobię .-zaproponował Naruto, co zszokowało całą resztę. -Oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko, Draniu.
 Nie czekał na odpowiedż, tylko podszedł do niego i pomógł mu wstać.
-Dzięki, Młotku. Ale chyba powinieneś mnie przeprosić, nie sądzisz?
-Ja? -udał zdziwionego. -Za co?
-Nie wygłupiaj się! Dobrze wiesz za co! No chyba, że wolisz, bym rzucił tobą o ścianę i będziemy kwita? -spytał .
-Niestety nie skorzystam , ale dzięki za propozycję. -Uzumaki uśmiechnął się od ucha do ucha tak, jak tylko on umiał. No i jego matka ale nie wdawajmy się w szczegóły.
Naruto z Sasuke pod pachą zaczęli iść, a za nimi powoli szli oszołomieni Kiba i Neji.
- Teraz to już jestem pewny, że on coś brał.-szepnął Inuzuka.
-No...Coś jest nie tak. On się nigdy tak nie zachowuje. - dopowiedział Neji.
-Co wy tam tak szepczecie?-Naruto odwrócił się w ich stronę.
-Niiic...-jak na zawołanie, oboje powiedzieli to słodkim głosikiem.
-Aha...
-Chyba nam nie uwierzył.
-Jesteś bardzo bystry Inuzuka. -zakpił Neji.
-Nie zwracaj się do mnie używając nazwiska, Hyuuga!
-Dobrze, pacanie. -powiedział całkiem spokojnie.
-To już wolę nazwisko!
-To się zdecyduj, idioto!
-Nie odzywaj się tak do mnie!
-Zamknijcie się! Ludzie się patrzą, a wy kłócicie się jak stare, dobre małżeństwo. -Sasuke chyba nie zdawał sobie sprawy z tego co powiedział.
-CO?!!!
-Odszczekaj to! -Kiba rzucił się na niego, gotowy do walki.
-Jak stare, dobre małżeństwo! -powtórzył głośniej Sasuke.
-Zaraz tego pożałujesz!
-O, naprawdę? Co mi zrobisz?
"Idioto, co ty robisz?!"Naruto nie odważył się tego powiedzieć. Nie chciał się mieszać.
-Przestańcie obydwaj, bo jeszcze ktoś zareaguje. A jak się rodzice dowiedzą, to będziecie mieli przechlapane! -Neji okazał się być najrozsądniejszy.
-To niech on to odszczeka!-Kiba nie dawał za wygraną.
-Nie! -Sasuke również.
-Przestańcie idioci, bo to ja coś wam zrobię!- tym razem Naruto postanowił wypowiedzieć swoje myśli na głos.
-Co wy tu robicie? -dobiegł ich głos nauczyciela fizyki.
"Dzięki Bogu!" Naruto odetchnął z ulgą.
-My już idziemy, panie Asuma. Hehehe...-Naruto nerwowo podrapał się po karku.
-Mam taką nadzieję. Inaczej  musiałbym osobiście dopilnować, byście bezpiecznie wrócili do domów. A tak w ogóle to o co wam poszło?
-O nic. -odparł Sasuke, po czym odwrócił się i odszedł, rzucając krótkie: "Do widzenia."
-A jemu co się stało?- Naruto zastanowił się na głos.
 Kiba i Neji tylko wzruszyli ramionami i poszli w ślady kolegi, oddalajac się od zdziwionego Naruto i jeszcze bardziej zszokowanego Asumy.
-Naruto, masz ochotę na herbatę?- nauczyciel postanowił przerwać ciszę, jaka między nimi zapanowała.
-Innym razem bardzo chętnie ale...teraz muszę trochę pomyśleć...Ale dziękuję za propozycję... Do widzenia!- Naruto pomachał jeszcze do nauczyciela, po czym odwrócił się i poszedł w stronę domu.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Wiem, że ten rozdział jest krótki i w ogóle ale dopiero się rozkręcam i mam nadzieję, że dalszy ciąg Wam się spodoba ^^...no i że nie będę musiała walczyć dłużej z CBW (całkowity brak weny)... to straszna choroba. Tak  wiem...po co zaczynać opowiadanie, jeśli nie ma się pomysłu jak je rozkręcić? No coż...może później będzie lepiej :D


I jak zwykle mały cytacik:

"Życie za­biera ludziom zbyt wiele czasu."