poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 4

No to witam ponownie^^  A oto przed wami kolejny, już czwarty rozdział tego opo. Mam nadzieję, że wam się spodoba ^-^




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Sasuke mimowolnie oddał pocałunek. Usta blondyna były takie miękkie. Chciał się w nich cały zatopić. Jednak coś mu tu nie pasowało. Oderwał się od niego, lekko dysząc.
-Naruto? Co ty... -nie zdąrzył dokończyć, bo został uciszony kolejnym pocałunkiem.
-Przestań! Jesteś pijany!
-Myślałem, że tego chcesz. -Naruto zmrużył oczy. -Przecież ci się podobam, więc w czym problem? Naruto znowu chciał pocałować Sasuke, jednak ten go odepchnął.
-Odwal się! Skąd pomysł, że mi się podobasz?! A nawet jeśli, to teraz jesteś pijany i nie wiesz co robisz! A teraz się uspokuj! -podniósł blondyna i zaniósł pod drzwi jego domu. Sasuke już miał odejść, kiedy usłyszał głos Naruto.
- A skąd pomysł, że jestem pijany? -Naruto otworzył drzwi. -Na razie. -wszedł do środka, zostawiając otumanionego Sasuke na zewnątrz.



***



-Naruto! No wstawaj, Naruto! Spóźnisz się do szkoły! -kobieta trzęsła chłopakiem tak, że już bardziej się chyba nie dało. -Wstawaj! -a jednak...
-Jeszcze minutka...-wydukał saspanym głosem, po czym obrócił się tyłem do matki.
-Uzumaki!
-No dobra, dobra...Już wstaję. -odłożył kołdrę na bok, usiadł na łóżku i przetarł oczy.
-Dlaczego do cholery spałeś w ubraniach?!
-Co? -kolejna inteligentna wypowiedź -,-...Naruto po chwili zrozumiał o co chodzi matce.
-Czemu śpisz w ubraniach?!
-Byłem zmęczony...
-O której ty w ogóle wróciłeś do domu?! Słuchaj, jak się do ciebie mówi!- Naruto wstał i poszedł w stronę łazienki.
-Idę się umyć.
 Po wejściu do łazienki opadł na zimne kafelki i ukrył twarz w dłoniach.
"Co ja najlepszego zrobiłem?! Po co go całowałem?! A może nie pamięta? Przecież był pijany...Ta, jasne! Wmawiaj to sobie! Może poczujesz się lepiej...Ughr! Ty idioto! Jak mogłeś?! On cię znienawidzi!"
 Po chwili rozmyślań, które dla Naruto trwały przynajmniej z godzinę, wstał i wszedł pod prysznic.
"To chyba jedyna rzecz, która poprawia mi humor..." -pomyślał i uśmiechnął się do siebie.



***



-Sasuke! No wstawaj!
"Ile można spać?! No i jak można mieć taki mocny sen?! Wybuch bomby atomowej by go nie obudził!"
-Jeszcze chwilę, Itachi. Tylko minutkę...
"Czyli jednak nie śpi..." Itachi groźnie zmrużył oczy. "A może oblać go wodą? Hmmm.... wyborny pomysł..."
-No dobra....znaj moją dobroć. Masz jeszcze pięć minut....-chłopak wyszedł z pokoju.
"Hehehy...To będzie genialna pobudka!" pomyślał wchodząc do łazienki. Szybko nalał wody do miski i po chwili już wchodził do pokoju brata z głupawym uśmieszkiem na twarzy.
"Hę?" Jego głupi uśmieszek zamienił się w jeszcze głupszą minę, wyrażającą zdziwienie. "Gdzie on jest?"
-Sasuke! Gdzie jesteś, do cholery?!
-Spokojnie, Itachi....Jestem w łazience...
-A! A-aha....Dobrze, że już wstałeś...-westchnął, opuszczając głowę.
"A ja chciałem go tak ładnie obudzić..." pomyślał wychodząc z pokoju.



***



-Hej, Kiba! -krzyknął widząc kolegę siedzącego na ławce pod ich klasą.
-Część, Naruto!
-I jak tam po wczorajszej imprezie?
-Stary...lepiej nie pytaj... Mam takiego kaca, że masakra... -Kiba odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy.
-To czemu nie zostałeś w domu? -zdziwił się Naruto.
-O tak! To świetny pomysł! Tylko powiedz to mojej matce!
-Uuu...Niestety znam ten ból... -westchął i wstał.
-A ty gdzie się wybierasz?- spytał Kiba.
-Do kibla. Też idziesz?
-Eh..Dobra.



***



"Co za koszmarny dzień..." pomyślał Sasuke wchodząc do szkoły. " Nadal mam mokre włosy... Ale przynajmniej Itachi ma za swoje! "

***

  Itachi siedział na łóżku Sasuke i czekał, aż ten wyjdzie z łazienki.
"Czemu miałaby się zmarnować taka cudowna okazja do oblania brata? ^^" pomyślał i zaśmiał się.
-Itachi?! Co ty jeszcze robisz w moim pokoju?! -dobiegł głos zza drzwi łazienki.
" Ten to ma dobry słuch..."
-Nic, nic! Już wychodzę! -podszedł do drzwi, otworzył je i zamknął, po czym schował się za drzwiami łazienki. Jakąś minutę później z łazienki wyszedł Sasuke, już ubrany w mundurek. Zanim się zorientował, stał cały mokry i patrzył na głupkowaty uśmiech Itachiego.
-Już.nie.żyjesz. -wycedził przez zęby i pognał za bratem, który próbował zwiać do własnego pokoju.
Złapał go w ostatniej chwili przed zatrzaśnięciem drzwi. Itachi podniósł ręce w geście obrony i zaczął się cofać.
-Spokojnie, Sasuke. Chyba nie zrobisz nic swojemu ukochanemu braciszkowi, prawda? No daj spokój Sasuś...To był tylko żart...- mówił nadal sie wycofując, zanim nie oparł się o biurko.
-I co teraz zrobisz? -zapytał Sasuke, krzyżując ręce na piersi.
-Przepraszam! Naprawdę! -krzyknął Itachi i zasłonił twarz. -Nie chciałem! Tylko nie bij!
-Nie będę cię bił....Ale zasłużyłeś na karę, nie sądzisz? -Sasuke głupkowato się uśmiechnął i przygwoździł brata do ziemi, siadając mu na biodrach.
-C-co zamierzasz zrobić? -Itachi zrobił wyglądał na przerażonego.
-Hmm...A jaką karę byś chciał?
-Ostrzeżenie? -spytał i uśmiechnął się.
-Pomyślmy..Nie. -powiedział Sasuke i sięgnął po flamaster, który leżał niedaleko nich na podłodze. Musiał spaść, kiedy Itachi walnął o biurko.
-No to zobaczymy, czy jesteś ładnym kotkiem ^^. -powiedział i jedną ręką przeniósł ręce brata nad głowę i przytrzymał.
-Niee! Nie pozwolę! Sasukeee!!! -miotał się na wszystkie strony.
-Oj, Itachi... Będziesz takim ślicznym kotkiem...
-Nieeee!!!
  Sasuke wpadł na pomysł, żeby go unieruchomić. Nachylił się nad nim i polizał go po szyi. Itachi natychmiast przestał się wiercić i zacisnął usta.
-Nie, Sasuke...-tylko tyle zdołał powiedzieć. W tym czasie Sasuke szybko namalował mu wąsy, wstał i uciekł z pokoju.
 "Muszę przestać tak na niego reagować..." pomyślał Itachi wstając z podłogi. Poszedł do łazienki i obejrzał "dzieło" brata.
-Cholera! Nie schodzi! -próbował zmyć flamaster z twarzy, ale w ogóle nie schodził.
-No trudno...Muszę iść do pracy, bo się spóźnię... -wyszedł z łazienki, poszedł do pokoju i wyciągnął z szuflady szalik.
"Może to coś da..." pomyślał i owinął się nim wokół twarzy.
   Kilka minut później wyszedł z domu.

Itachi od dwóch lat pracował w w szkole jako nauczyciel plastyki. Bardzo lubił tę pracę, bo mógł spedzać dużo czasu z młodzieżą i oddawać się swojej pasji - malowaniu.
  Po dziesięciu minut był na miejscu. oczywiście kiedy tylko wszedł do budynku powitał go radosny okrzyk kolegi z pracy -Deidary.
 -Itaaaś!!! -podbiegł do niego i zawiesił mu się na szyi. -A co ty jesteś chory? -spytał wskazując na szalik.
-Można tak powiedzieć...- odpowidział, odstawiając Deidarę na ziemię.
-Oj, no weź! Ściągaj ten szalik! Będzie ci gorąco!
-Nie ściągnę! -Itachi już miał odejść, ale Dei odwrócił go i gwałtownym ruchem zdjął mu szalik.
-Deidara! -oburzył się Itachi.
 Mężczyzna najpierw mu się przyglądał, ale juz po chwili wybuchnął śmiechem.
-Haha...Będę ci....haha...mówił PanTygrysek! Hahahaha....-wydukał między napadami śmiechu.
-To nie jest śmieszne!
-Właśnie, że jest! Ahahahaha!!!
-Eh..Z wami się nie da normalnie...-westchnął.
-Z nami? -Deidara nagle się uspokoił. -Kim jest druga osoba?
-Mój uroczy braciszek....
-To on cię tak urządził?
-Tsaa...Ale zasłużyłem sobie na to. -westchnął i opowiedział Deidarze i wszystkim co się wydarzyło. Łącznie z tym jak zareagował na dotyk Sasuke....
-Wow...-tylko tyle był w stanie powiedzieć mężczyzna.
-No właśnie...- westchnął Itachi.
-Oj, Itaś, Itaś... Idziemy dzisiaj na imprezę, żeby to odreagować! -zaproponował Deidara.
-No nie wiem... Raczej nie mam ochoty na imprezę.
-Nie obchodzi mnie czy masz ochotę, czy nie. Idziemy i już! -powiedział stanowczym tonem.
-No dobra... Niech ci będzie...


***


Sasuke właśnie wszedł do szkoły. Od razu skierował się do sali 12A, bo tam właśnie miała się odbyć jego pierwsza lekcja -biologia. Mijając łazienkę usłyszał jakieś głosy. Podszedł do drzwi.
-Mówię ci, Kiba... Tak beznadziejnie się z tym czuję...
"Naruto?" pomyślał, po czym postanowił usłyszeć więcej, wieć przyłożył ucho do drzwi.
-To nie twoja wina, byłeś pijany... -spokojnym głosem odpowidział Kiba.
-Rzecz w tym, że nie byłem... A w każdym razie nie aż tak żeby to zwalić na alkohol. Wszystko doskonale pamiętam! I przez to czuję się jeszcze gorzej...-ostatnie zdanie Sasuke ledwo usłyszał, bo Naruto wypowiedział je szeptem.
- Jak mogłem go pocałować?...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Tak, tak ...Żyję  ^^. Wiem, że bardzo, baaaaardzo długo nie pisałam, ale może to się poprawi...
Założyłam nowego bloga, ale nie zdradzę Wam nazwy, bo nie jest to SasuNaru ani ogólnie żadne yaoi, tylko zwykłe opowiadanie. Chcę, żeby wyszło fajnie bez reklamowania :D .Więc na razie to tyle... W dalszym ciągu czekam na komentarze ;)

I mały cytacik dla Was:

"Jest tyl­ko jed­no szczęście w życiu, kochać i być kochanym."